Tak, to znowu ja, ale tym razem w nieco innej odsłonie.
"Moja pierwsza wyprawa do raju", brzmi to nieco zagadkowo, ale już tłumaczę.
Będzie to krótka i zwięzła historyjka na temat mojego pierwszego, dłuższego wyjazdu za granicę. Gdzie?
A no, jak to na porządnego Polaka przystało - do Chorwacji. Już na samym wstępie pragnę zaznaczyć, że jest to miejsce naprawdę genialne. I tak wiem, że są zakątki świata o wiele bardziej urokliwe, o wiele piękniejsze itd, itd... Jednak no, szczerze przyznać muszę, że Chorwacki klimat coś w sobie po prostu ma.
Teraz proszę wyobrazić sobie mój zachwyt, zachwyt ludzika poruszającego się głównie po Polsce, mieszkającego w całkiem sporym mieście, w bloku z co najmniej średnim widokiem (co by to ładnie ująć). I nagle, po 22 godzinach męki i doszczętnie wykańczającej tułaczce prawie popsutym autem (chociaż nie wiem bo miałam spanko) nastał tak długo wyczekiwany przyjazd, do wynajętego przez nas domu na pięknym wzgórzu z takim widokiem:
No żyć nie umierać co? W tym momencie moje wszelkie oczekiwania co do tej wyprawy już się spełniły. Konkretyzując - po minucie spędzonej na tym tarasie już byłam zakochana, ale to tak na zabój. Najlepsze jest to, że już nic nie mogłam i wciąż nie mogę z tym zrobić.
Nasza wyprawa miała na celu typowe odmóżdżanie w gronie bliskich ludzików, wygrzewając się po zimie w cieplutkim słoneczku, mocząc tyłki w Adriatyku, jednocześnie popijając drineczka z parasolką. Jednakże, jak na dobrą ekipę przystało w miejscu siedzone nie było.
Primošten - historia w pigułce
W skrócie - niezwykle urokliwe i magiczne miasteczko ulokowane między dwoma głównymi miastami Dalmacji Północnej tj. Šibenikiem i Trogirem (lokalizacja idealna do organizowania wycieczek). Charakteryzuje się wspaniałą starówką z jasną, kamienną zabudową, pięknymi (głównie żwirowymi) plażami i różnorodnymi miejscami umożliwiającymi miłe spędzanie czasu, takimi jak: restauracje, kawiarnie czy winnice (większość z pięknym widokiem na morze). Wielu turystom zakochanym w Chorwacji, między innymi także w Primošten przypomina ono nieco np. Grecję co nawet wiążę się z historią i śladami osadnictwa między innymi właśnie greckiego znalezionymi na tych terenach. Co ciekawe nazwa miasta oznacza "przerzucać most" i jest związana z atakami ze strony Turków w 1542 roku, ale to dłuższa historia. Dość gadania, czas na zdjęcia!Właśnie tak minął nam piękny dzień w Primošten. Kolejny przystanek - Trogir, już niedługo pojawi się na blogu!
Miłego dniaaaa!
- Sara
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz